Święta sprzyjają podróżom

Babcia Maria bardzo długo nalegała, abym ją odwiedził w Zakopanem. Chciałem pokazać się tam razem z Tereską,
ale niestety, jako księgowa, nie ma teraz szans na urlop. 
Brak ukochanej przy boku nie przyćmił mi jednak radości z widoku rodzinnych stron ... spójrzcie, jak tutaj 
teraz jest pięknie:

Ponadto Babcia przywołała przemiłe wspomnienia otwierając kufer pamięci, 
znalazłem tam kierpce Św.P. Dziadka Józka - przekochany był to człowiek...



Gdy minęła chwila niesamowitej melancholii ... znalazłem swoją spinkę góralską, którą musiałem dźwigać
do ołtarza podczas ceremonii Pierwszej Komunii Św. To było nic innego, jak znęcanie się nad biednym małym 
drewniakiem, nie macie pojęcia jaka ona była wtedy ciężka


Po obfitym obiedzie u Babci odwiedziłem jeszcze Kingę, obdarowała mnie prezentami dla Teresy, mam nadzieję, 
że będzie zadowolona, dziewczyny wspominały mi coś ostatnio, że Tesi marzą się kwiatowe bransoletki...


Jutro rano ruszam do Poznania do kuzynów - to będzie pracowita Wielkanoc ...

Rozważania Teresy…

„…gdyby Marian zjawił się pod moim oknem z takim bukietem…
…albo nawet nie musiałby sterczeć pod oknem, mógłby po prostu wstawić je do wazonu w salonie…
…albo chociaż żeby mi chustę z takim wzorem sprezentował…
…ale on się oczywiście nigdy nie domyśli, że właśnie taki kolor szminki najbardziej pasowałby
                                                                                       do mojej karnacji!”

topnieją lody :)

„mógłbym też, jeśli chcesz,
w strofach skryć życia nić,
wtedy już zawsze będziesz ze mną”

Teresa: Miałeś wymyślić coś swojego, własnego, tylko dla mnie
Marian: Ale to moje własne. Nie podoba ci się?
Teresa: Jeśli chcesz, to może zacząć mi się podobać Roman Kołakowski, ty podstępny oszuście!
Marian: Ach, dobrze, że idzie wiosna, może ci trochę serce odtaje…
Teresa: Znaczące ocieplenie zapowiadają dopiero na czerwiec!!!

Walentynki

Marian: Kochana, najukochańsza Tereso… W tym jakże przemiłosnym dniu niosę ku tobie serce me,
        weź je całe, niech zapomnę, że jestem…
Teresa: Oj, Marianku, mózg ci na starość butwieje… Jesteś zakochany we własnych słowach do mnie,
        nie we mnie…
Marian: Ależ Teresko… Gdyby nie ty, one nigdy by się na moim języku nie pojawiły, nieprawdaż?
Teresa: Prawdaż, tylko dlaczego to ja mam być tym dłutkiem, którym ty ciosasz sobie swój spróchniały narcyzm?!
Marian: Najmilsza… Porzućmy swary, one z miłością nie stworzą pary…
Teresa: I jeszcze rymy do tego… Lepiej popatrz w górę i uśmiechnij się…
Marian: Na horyzoncie zdrewniałej rzeczywistości nasze serca to jedyne wyspy czujące…
Teresa: Drewniaku, zdjęcie nam robi!
Marian: Ach… 
Miłość jaka jest – każdy widzi.
Jaka jest naprawdę – tego nikt nie wyskrobie ani w swojej, ani w żadnej inne głowie;)
Marian: …bo miłość sercem jest skrobana… Drewniaki!!!

                                                                                    Tekst: Nastazja Nowak

Liryka … tkliwa dynamika

Wielu artystów miewa najlepsze natchnienie pod wpływem różnych czynników zewnętrznych.
Nastazji Nowak wystarczyło malowidło na rozpalonym kominku, opary z rozpuszczalnika 
oraz przepiękna muzyka F.Chopina.
Może jestem tylko zwykłym drewniakiem, ale podoba mi się ta liryka, którą stworzyła:
Niech zakwitnie w nas ogród nieodkrytych pragnień
Piękniejszy od wschodu najwspanialszej z gwiazd
Niech pachnie w nim światłem i ciepłem południa
Niech utuli nas zmierzchem w śpiewie ptasich gniazd

Między nami trzepot skrzydeł motylich
Między nami kołysanie traw
A ten kwiat, nim się ku ziemi schyli
Wyśpiewa sobą Ciebie – cały mój świat

W gąszczu istnień, labiryncie głosów
Nić pajęcza oplata nasze skronie
Drogę znaczy wstążka ulotnych zapachów
Zza ściany obłędu wydobywam Twoje dłonie

Światłem utkany los
Ciepłem osnuty czas
Drżeniem dotknięty pąk
Cokolwiek chcesz weź, proszę, z mych rąk
Opis liryczny: Nastazja Nowak

z głową w … motylach

Styczeń - to słowo zwykle przynosiło nam na myśl stan pogody, w którym temperatura powietrza bywała niższa
od temperatury zamarzania wody; chwile, gdy w oczekiwaniu na autobus na miejskim przystanku przestawało się
powoli wyczuwać poszczególne części ciała, począwszy od najmniejszych i najbardziej odsłoniętych
do najbardziej skrytych. Tego roku jest inaczej: wiosenne powietrze sprawia, że mało kto ma ochotę czekać
na tramwaj czy autobus, budzą się w nas siły witalne i radość z życia ... można by powiedzieć,
że zaczynamy chodzić "z głową w motylach"



And I think to myself … what a wonderful world !

Utwór "What a Wonderful World" w wykonaniu Louis'a Armstrong'a zawsze wywołuje pozytywne emocje.
Nastoletnia Skrzypaczka, Małgorzata, zapragnęła zaakcentować tę melodię w swoim pokoju.


choinka … po raz kolejny

Zanim spojrzysz na zdjęcie poniżej ...

tak, bardzo zabawne ... chciałem prosić, żeby się nie śmiać ... ale skoro już nie możesz
powstrzymać się od tego szyderczego śmiechu, to spróbuję się wytłumaczyć...

Może myślisz, że się za kogoś przebrałem? otóż, nie.
 
Czy się w coś zaplątałem przy porządkach przedświątecznych ?

Nie, nie zaplątałem się w nic nieświadomie ... po prostu zawaliłem sprawę z choinką.
Obiecałem,
że przywiozę, taką prawdziwą ... z lasu ... zieloną ... gęstą ... pachnącą ... drewnianą.
Niestety zapomniałem przewidzieć ją w swoim funduszu gwiazdkowym ...
Teraz pozostaje mi mieć tylko nadzieję, że Tereska zadowoli się tym, że pień naszej choinki będzie
faktycznie drewniany ... 


Może dzięki kreatywności będzie mi dane spełnić swoją obietnicę podczas następnych świąt Bożego Narodzenia ?

adwentowe oczekiwanie

śnieg …

Jeśli chodzi o śnieg... znalazłem pewien ciekawy artykuł odnośnie prawd i mitów nt. Grenlandii.

 "<<Eskimosi mają ponad sto słów na określenie śniegu.>> Ćwierćprawda. Eskimoskie należą do języków 
zlepkowych (polisyntetycznych), w których do słowa-rdzenia dolepiane są słowa dodatkowe. 
W ten sposób za pomocą jednego słowa można wyrazić całe zdanie, w innych językach zbudowane z wielu słów. 
Weźmy dla przykładu nóż - savik i duży nóż - savessuaq. Czy są to dwa słowa na określenie noża?
Przypatrzmy się w jaki sposób można mówić o śniegu po polsku: śnieg, śnieżek, puch, firn itd.
Okazuje się, że nasz zasób śnieżnego słownictwa nie jest znów tak ubogi. Jeśli weźmiemy pod uwagę,
że w eskimoskim można utworzyć dowolne nowe słowa przez dodanie określeń typu mały, duży, stary, świeży,
twardy, miękki itd., to zrozumiemy skąd wziął się ów mit o niezwykle rozbudowanym słownictwie."
(źródło: http://hornsund.igf.edu.pl/tmo/grenlandia/teksty/kilkaslow.html)



Poza tym płatki śniegu zainspirowały dziewczyny do stworzenia kartki świątecznej, którą
możecie oglądać na zdjęciach w tym poście. 

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.